wtorek, 10 stycznia 2017

Tokio w Warszawie czyli smog

wisi nad również nad moim miastem...
Wczoraj wszyscy mieliśmy lekarski dzień, a z racji tego, że Pola gorączkowała, przemieszczaliśmy się autem.
U nas w powietrzu czuć to wszystko, czym ludzie palą w pobliskich domach :(
Okna nie da się otworzyć.
Wjeżdżając raniutko do Warszawy, przywitał nas wiszący nad miastem smog.
Wszystkie zabudowania osnuwał szary dym... jak mgła z horrorów...smutek.
Wracając z pracy tramwajem, miałam tę wątpliwą przyjemność oddychać tym, co bez mała było widoczne !!!
Nie zastanawiając się wcale, kupiliśmy maseczki ochronne na twarz.
W poniedziałek mieszkańcy Warszawy mogli korzystać z darmowej komunikacji miejskiej.
We wtorek takie rozwiązanie nie będzie już stosowane...
Smog odpuścił ???

Dziś wczesnym rankiem odpowiednio zabezpieczone, pojechałyśmy z Marteczką do Warszawy.
Za oknem pod naszym lasem - 9,5 st.
Bezwietrznie...


Niewielu ludzi spotkałyśmy w drodze do autobusu, wszak godzina mordercza i ci, którzy mogą, najzwyczajniej w świecie grzeją się w łóżeczkach. Więc nikogo nasz widok nie zdziwił, za to w stolicy... ludzie zatrzymywali na nas wzrok dziwnie zainteresowani.
MASECZKA !!!
Zupełnie nie rozumiem ich zdziwienia, bo powietrze zatyka od smrodu, a w końcu płuca moje :)


siwo...


4 komentarze:

  1. Trochę dziwi mnie ta histeria ze smogiem, a szczególnie nagonka na piece, których z roku na rok ubywa, a nie przybywa przecież :) Mieszkam na wsi, pod Wrocławiem, i u nas naprawdę już niewiele rodzin ogrzewa się węglem. Przoduje ogrzewanie gazowe, albo mieszkania przyłączone są do okolicznej ciepłowni. To na wsi, a co dopiero w samym Wrocławiu, który też jest na liście zanieczyszczonych miast...Gdzie tam te sławne piece?
    Jeśli smog, to wszyscy jesteśmy mu winni: w każdej rodzinie co najmniej 2 auta, spowolnienie ruchu samochodowego w miastach (bezpieczeństwo pieszych), tworzenie buspasów, brak synchronizacji świetlnej - i tworzą się kilometrowe korki. Auta stoją, zamiast w miarę sprawnie jechać, no i sobie dymią...
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację, sami sobie winni jesteśmy. Niestety w mojej okolicy kominy kopcą śmierdziuchowato :( a auto szt 1 na parkingu :) Ludzie po prostu powinni włączyć myślenie.

      Usuń
    2. Kominy kopcą, bo ludzie też nie potrafią palić. Zasadniczo mniej kopcenia i trucia powietrza jest podczas tzw. palenia od góry. A od dziesięcioleci ludzie w swoich piecach na węgiel palą "od dołu", co powoduje okrutne zadymienie całej okolicy...

      Usuń
  2. Bardzo dobry pomysł z tymi maseczkami, ja też używam, jak tylko jestem chora, i muszę gdzieś iść, to zakładam, ludzie się patrzą jak na głupią, ale ja wiem,że dzięki temu w tramwaju ktoś ode mnie tego paskudztwa nie dostanie, nie przekażę tego dalej, a Japonii np. nie można wyjść z domu jak się jest chorym bez maseczki, grozi to mandatem, i to dosyć sporym, a u nas, ile razy się jedzie tramwajem i ktoś kaszle,i nawet buzi nie zatyka ;/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że tu jesteś i dziękuję za komentarz.