wtorek, 13 grudnia 2016

Żyję

ale mam nieodparte wrażenie, że w jakimś innym wymiarze...
Mnogość sytuacji nie do przewidzenia, nieoczywistość rzeczy oczywistych i wszędobylskie znaki zapytania, CO DALEJ ???
Mnożą się na potęgę.
Jedne znajdują odpowiedź, na ich miejsce pojawiają się nowe;
i tak na okrągło.
A ja jak nie wiedziałam, tak nadal nie wiem.
Więc szyję, bo to daje mi wyciszenie i dystans do spraw niezałatwionych.
Haft zszedł na dalszy plan, bo wzrok się pogorszył. Nie zapomnę o nim, ale...odkładam na półeczkę, zwłaszcza tą w moim serduszku.
Teraz tron objęła maszyna do szycia, gotowe wykroje i moja wyobraźnia.
Chęci mnóstwo, czasu, jakby mniej, a jak czarne chmurny napłyną, to i chęci zostają zagłuszone...
zupełnie nie po mojemu.
Nie poddaję się.
Walczę codziennie, głównie ze sobą, swoimi myślami i obawami; choróbskami, które jakimś dziwnym sposobem dają upust swoim różnorodnościom. Jak nie to, to tamto...eh.
Dziękuję tym wszystkim, którzy przy mnie są i starają się zrozumieć i mnie i moje fochy.
Wierze, że przyjdzie lepszy czas i będę inna, zdrowsza ja.

Podobne wpisy:

LinkWithin