sobota, 31 stycznia 2015

D.I.Y. pokrowiec na maszynę

Tak jak sobie postanowiłam, tak też zrobiłam.
Poszperałam w sieci, przyjrzałam się różnym różniastym ubrankom i uszyłam swoje na moją wierną Janomkę
z różnych skrawków, które i pozostały.
Najdłużej zastanawiałam się nad wewnętrzną stroną, bo sama bawełna dobrej ochrony nie daje,
ale za to z dresówką w duecie, już tak :)

1. przód


2. tył


3. boczki, dołki i górka


4. wszystkie niezbędne elementy do szycia


5. kieszonka na nożyczki


6. tył i boczko-dołek :)


7. środek calusi z odzysku dresowego :)


wygląd z niezagospodarowanymi boczkami :P


8. rozcięłam górko-boczki wzdłuż, na taka długość aby weszła rączka i suwak, a następnie obrzuciłam zygzakiem.


9. po wszyciu zameczków po obu stronach górki, tak oto prezentuje się najpiękniejsze i najbardziej kolorowe ubranko na moją wierną przyjaciółkę maszynę do szycia.


górka


tyłek


wymiary ubranka: 30 x 40 x 15 cm
Teraz chłód nie jest straszny nawet mojej maszynie :)

czwartek, 29 stycznia 2015

Świętujemy co się da :)

Pierwszy powód do radości.
Przede wszystkim fakt, że w styczniu Pola była aż 6 dni w żłobku !!!
6 dni i 5 leżakowania :) tym samym potrajając swą obecność w tej placówce :P
i niestety znów klapa, bo świrusy zaatakowały i rozwinęły nam wysiękowe zapalenie ucha :(
I bardzo niedobrze, bo już dzieć wchodził tam bez płaczu i ...wyjść nie chciał, a teraz abarot praca nad tym.
Czas na dobrego laryngologa.
Jedną historię uszną przerobiliśmy z efektem 80% ubytku słuchu u Marty;
"bo wy rodzice wiecie lepiej...."
no właśnie w tym sęk, że wiemy !!! obserwujemy swoje dzieci i widzimy zmiany;
tylko jak objawy nie przebiegają książkowo, to nie są brane pod uwagę.
A moje dzieci są edycji specjalnych i nie reagują książkowo !!!
Julek może z 5 razy był chory w swoim 18 letnim życiu.
Marta od urodzenia problemy alergiczne i z uszami,
a Pola do momentu pójścia do żłobka - okaz zdrowia.
eh życie, życie.
No ale nasze dziewczyny mają podwyższony próg bólowy (po mamusi) i niestety książkowe objawy chorób można schować...miedzy książki, bo przy zapaleniu ucha dzieci są rozdrażnione, płaczą, uszko boli, jest wysoka temperatura,
a nasze dziewczynki TYLKO wymiotują wieczorami jak się rozgrzewają przed snem.... cały objaw choroby.
Za to lekarz zaglądając w uszko potwierdzi nasze przypuszczenia...
Tak więc nauczeni doświadczeniem, nie będziemy siedzieli bezczynnie, tylko wkraczamy do specjal wracza ;D
Teraz tylko kciukasy poproszę zacisnąć, aby do poniedziałku była poprawa, bo dostałyśmy antybiotyk na ucho i leczymy...
A może ktoś z Was zna sposób uodpornienia na infekcje ucha, albo inne sposoby leczenia niż antybiotykiem?

Drugi powód do radości
Zrobiłam sobie przerwę od ruchu sieciowego i...na dobre mi to wyszło :)
bo otrzymałam od męża namiastkę pracowni krawieckiej :P
co prawda w tymże samym miejscu, ale jakby ciutek lepiej zorganizowaną.
Wcześniej wszystkie potrzebne mi rzeczy, materiały, dodatki stały w pudełeczkach na stole, obok maszyna i...
niewiele miejsca na dalsze cokolwiek a teraz, kiedy sprawna ekipa wzięła się do pracy....
sami zobaczcie :)

- tak puściuteńką ścianę hodowałam 8 lat mieszkania tu :) teraz wiem, że warto było


- dobry pomocnik, to i praca sprawniej idzie :)


- pudełeczka z szufladkami serduszkowymi wykonania Kasi K, za co jej bardzo bardzo dziękuję, bo serducha wkładam
w to całe mnóstwo :) ale kocham to, więc wkładam :P


- no i moja kochana Mysia, którą dostałam pod choinkę, od mojego Osobistego Mikołaja :)



jestem dumna :)
W tak świetnym miejscu ochoczo spędzam każda wolną chwilę;
i nawet "mój łańcuch" hihihi nie musi wystarczać do telewizora w salonie :D
Żeby było ciekawiej i domownicy częściej towarzyszą mi przy pracy :)

Lecę zobaczyć co na fejsie słychać, bo nie byłam tam od poniedziałkowego wieczora :D 
(bez bólu - polecam )


wtorek, 20 stycznia 2015

2 urodziny Poli

24 dni po...
nieważne, ważne że w czasie zrobiliśmy absolutnie wszystko co mogliśmy.
Pierwszy raz w życiu upiekłam biszkopt i wyszedł !!!
Przepis na pojedynczy blat, sprawdził się w 100%, więc upiekłam trzy i tym samym wyrobiłam 300% normy :D
Sami też zrobiliśmy krem do przekładania i kolorowy do ozdabiania.
Ja byłam dumna, a z relacji gości- tort był pyszny :)





a żeby tradycji stało się zadość...
jako prezent urodzinowy zrobiliśmy Polusi sesję fotograficzną.















Uważam że czas zdecydowanie za szybko płynie....



sobota, 17 stycznia 2015

Wielki Szacun

Dla Tych, które mają dzieci do ogarnięcia, dom, pracę i wszelkiego rodzaju pasje a przy tym regularnie robią wpisy na blogu.
KŁANIAM SIĘ W PAS I CZAPKI Z GŁÓW !!!

Ja nie nadążam.
Drugie Urodziny Poli....
Nowy Rok, a ja nie pokazałam swojego Tusalka, choć ten jest pełniutki po kapelusz...
ale usprawiedliwiona jestem, bo ostatnie dwa miesiące - od połowy listopada do początku stycznia działałam w szczytnym celu.
Razem z moimi kochanymi Babeczkami z Mareckiego Klubu Kobiet z Pasją postanowiłyśmy zrobić "COŚ" na licytację podczas 23 Finału WOŚP.
Zaproponowałam koc, patchworkowy, bo skoro ostatnio kocuję, to czemu nie.
Jak postanowiłyśmy tak zrobiłyśmy.
Każda z nas miała za zadanie uszyć, stworzyć 5 prostokątów w kolorach WOŚP-owych, no i tematycznie charakterystycznych dla jej samej.
Tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia dostałam ostatnie sztuki i zaczęła się prawdziwa zabawa w zszywanie.
A ja nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła swoich xxx i niestety to mi pożarło masakryczną ilość czasu,
bo prawie 100 godzin !!!
A efekt oceńcie sami


a potem zszywanie.
Najpierw trzeba było sprowadzić wszystkie kawałeczki do jednego wymiaru i o to poprosiłam męża,
bo ja jeszcze...wyszywałam !!!
Więc zasiadła moja małża do stolika razem z dzieciem, dała dzieciu zajęcie i wykrajała jednakowe kawałki...


Jakiś czas później:
na miejsce
gotowa
START !!!
ruszyłam do boju



Pierwsze koty za płoty


a potem już poszło gładko
 Tak właśnie prezentuje się nasze wspólne "Dziecko" przodem

 
a tak tyłem :)


Matek 14 i jeden ojciec :P (moich dzieci, bez pomocy którego zdążyłabym pewnie na Finał, ale ten za rok :P )
Wyszedł cudnie i został wystawiony na licytację i poszedł za .....
a co ja będę zdradzała, obejrzyjcie sami :)
Puchnę z dumy razem z moimi Babeczkami :D
No i w podziękowaniu Babeczkom pod moim napisem umieściłam tyle wiatraczków ile nas było i...podpisałam je :)
jak pamiątka to konkretna :)



W mojej szkole też szefowłam sztabowi, bo to lubię i robię od 2009 r z przerwą na Polinkę.
I za rok też będę, bo było jak zawsze cudnie.
Gdy ja leciałam ostatnie proste koca po lewiźnie i prawicy, Martusia piekła ciasta dla naszych szkolnych Wolontariuszy :)
Samiusieńka upiekła sernik i babkę cytrynową.
Zuch dziewczyna !!!

38 Wolontariuszy, dużo więcej gorących serce i zebranych prawie 12 tysięcy złotych :)
Rekordzistka Weronika Wakuła uzbierała razem z rodzicami 3134 zł !!!
Brawo
Za zgodą rodziców publikuję zdjęcie Weroniki razem z moimi kochanymi dziewczynami z pracy


a Weronika zapowiedziała, że za rok też przyjdzie i będzie zbierała !!!
Może pobije swój rekord? zobaczymy

Martusia miała 7 wynik i 532 zł. Cudnie !!!

Uwielbiam takie dni, gdzie non stop coś się dzieje :)