wtorek, 14 października 2014

Wszystkim Nauczycielom

Pedagogom
Sekretarkom
Pracownikom szkoły
i sobie również
życzę jak najwięcej przyjemności z wykonywanej pracy :)


Pierze się :)

testowo :)
Tak jak swego czasu testowałam krem L'oreal,
tak tym razem bawię się w pranie ubrań używajac kapsułek żelowych Vizira.
Zapisałam się na portal Everyday Me, wstąpiłam do grona ambasadorów,
a po zgłoszeniu chęci do testowania proszku, dostałam pakiet startowy :)
Paczkę Ambasadora Vizir

 

a w niej:
pudełko z 15 kapsułkami do testowania dla mnie
15 kapsułek jako próbeczki do rozdania znajomym
przewodnik ambasadora
i sprytny zeszycik, aby zapisywać opinie testujących.

Dla mnie bomba :)
I nie byłabym sobą, gdybym w mega krótkim czasie nie porozdawała wszystkich bliższym i dalszym znajomym :)
Teraz czekam na opinie.
Sama również piorę, porównuję i zapisuję wnioski.
Najbardziej zaś cieszy fakt, że tak zupełnie znienacka i szybciutko przyszły próbki do testowania !!!
Może dlatego, że nigdy nie nastawiam się, że to ja powinnam...
Tak jest ciekawiej :)


poniedziałek, 13 października 2014

Kocykowo

Fajnie, że mam dwie sprawne ręce, głowę na karku i mnóstwo życzliwych mi osób,
dlatego właśnie tu chciałam podziękować wszystkim tym, dzięki którym moja córcia ma w czym chodzić :)
Zaczęło się od mojej najstarszej siostry, ale to czym się odwdzięczę, pokażę później, 
bo z Otuli dopiero do mnie idą.....w trzech kolorach...ach....

Niesi, którą poznałam podczas wspólnych akcji "za jeden uśmiech" 
i nasza znajomość trwa już wiele lat, choć widziałyśmy się raz !!!
Ale musiało być coś w tym naszym spotkaniu, skoro cały czas o sobie myślimy
Dlatego i Jej chciałabym tu podziękować za serduszko i ubranka dla Polusi,
a podziękowałam tak :)
Najpierw trele-morele nocą, a jak paczusia dotarła do adresatki....
radość trwała długo i prezent spodobał się: "Na pewno już go ze sobą wszędzie nosi"



Agusi a konkretnie jej córusi Olusi :)
w podziękowaniu za ubranka dla Polusi


Pozostało mi jeszcze kilka osób, ale to powolutku.

Odkąd mam swoje nowe cacko stuk stuk, cały czas działam i zbieram na niespodzianki.
I tak w tak zwanym międzyczasie powstał koc 140x200cm dla Iwonki,
połączenie bawełny z dresówką wrzosową


i podusia dla świeżo upieczonych....Gołąbeczków :)



i kocyki dzieciaczkowe 80 x 120 cm
bawełna plus minky



i dresówka plus bawełna 90 x 133 cm, tym razem bez ociepliny



w kolejce czeka Jamielica i piesiutki,
ale o tym w następnym odcinku.







sobota, 11 października 2014

Dzieć nam rośnie

27 grudnia 2013 skończyła rok;
od stycznia sama je, nawet zupę i nie rozlewa :)


pije z kubeczka, a śliniak może służyć co najwyżej do ozdoby :P


w zeszłym tygodniu mąż pojechał do Ikei po podkładkę pod fotel, 
a wrócił ... ze stolikiem i krzesełkiem dla Poli :)


teraz może rysować i bawić się w pokoju, nie siedząc na podłodze.



Garnie się do prac wszelakich, począwszy od fachowego sprawdzania wypieków


przez naprawę domowych sprzętów


po szycie



pomaga odkurzać mieszkanie,
a w wolnych chwilach czyta bardzo ciekawe artykuły z czasopisma brata...


wszędzie towarzyszył jej przyjaciel monio
do czasu, gdy pewnej nocy przyszła Mama Mysia i zabrała monia dla swoich małych Myszorków.
Myszorki, jak to Myszorki malusie i pogryzły monia.
Poli nie spodobał się monio z dziurkami, więc oddała go małym Myszorkom.
Od nocy z wtorku na środę monia nie ma :)
W podziękowaniu Mama Mysia zostawiła Polusi jajko z niespodzianką :D


Pola nieraz wspomina o nim, wiemy, że tęskni, ale tak jest lepiej.
Wraz z odkorkowaniem buziaka, zaczęła dużo mówić i powtarzać.
Normalnie jakby ją odblokowano !!!!
Takiej funkcji monia nie opisywali w żadnej ulotce :P
Teraz dopiero się zacznie, jeśli poszła w ślady matki...pozamiatane :)
Biedny mój mąż a jej tato...

No i na pewno aktywność ma i po mamie i po tacie, bo w miejscu nie usiedzi.
Uwielbia siedzieć na piłce

i jeździć na...hulajnodze !!! szok

Znajome śmieją się, że ona tylko je, a prawda jest taka, 
że własnie podczas jedzenia ma najwięcej zdjęć, bo...nie ucieka z kadru :D

Na placu zabaw też jest wszędzie, ale właśnie takie dzieci uwielbiam, z iskierką,
takie które mają motorek w poopie :) jak mama :P

Modelka, jakich mało.
Każdy nowy ciuszek, czy butki są prezentowane z każdej strony,
a ze kalosze do piżamy to takie sobie zestawienie, nie ma to żadnego znaczenia.
Są cudne :)




A tak sobie nasza Polinka radzi na zjeżdżalni :)
Zuch dziewczyna

Jedynym mankamentem są infekcje, które spowodowały, 
że od początku września Pola była łącznie... 6 dni w żłobku.
A to znaczy, że 12 dni tato był na L4 na córcie, a następnie mama 17 dni....
a w roku kalendarzowym rodzic ma 60 dni opieki nad chorym dzieckiem.
Jak tak dalej pójdzie, to wykorzystamy wszystkie,
ale co będzie w przyszłym roku?
Odporności poprosimy !!!

Poza tym są powody do mruczenia.
27 grudnia 2014 roku Pola skończy 2 lata.


SŁODKO-KWAŚNY SMAK JESIENI :)

Pozwalam sobie na zaprezentowanie Wam smaków jesieni, 
a konkretnie smaków śliwek, które jesienią smakują wybornie !!!
Kocham śliwki, więc każda ilość cieszy,
a że z nich można z nich wyczarować cudowne ciasta, zadziałałam.
Zainspirowana zupełnie nowym sposobem na ciacho, który znalazłam na Mirabelkowym blogu, zakasałam rękawy i krok po kroku tworzyłam śliwkową rozkosz podniebienia ;D





PYCHOTA !!!
Sama kruszonka i owoce !!!
Banalnie proste, a zarazem cudownie pyszne :)
Polecam

piątek, 10 października 2014

Czas ucieka mi przez palce...

choć na nudę nie mogę sobie pozwolić, bo...
NIE WIEM CO TO NUDA !!!
a że u nas w domu zawsze się coś dzieje,
no właśnie, zawsze coś.

Wróciłam do pracy. Wpadłam w wir obowiązków, nowcy czynności też;
szkoleń, pisania, dziennika elektronicznego, zebrań i wywiadówek.
Ja do pracy, a mąż z Polą do żłobka na dni adaptacyjne.
Początkowo, do środy tylko na dwie godzinki, we czwartek została już na leżakowanie, a w pierwszy piątek września, bez fanfar rozpoczęliśmy Sezon Chorobowy.
12 dni mąż był z Polinką na zwolnieniu;
bidulka zakatarzona, z chorymi oczami i uszami powolutku, aczkolwiek systematycznie dochodziła do siebie.
19 września wróciła do żłobka


do swojej misiaczkowej grupy


zdążyła nawet wykonać swoją pierwsza pracę plastyczną :)


Była tylko na dwa dni, bo niestety trzeciego już się nie nadawała :(
tym razem na zwolnienie poszłam ja...
no i nie byłabym sobą, aby nie wykorzystać sensownie darowanego mi czasu.
Każdą południową drzemkę Poli wykorzystywałam na krojenie materiałów, a wieczorami szyłam i szyłam i szyłam.
Mam nieodparte wrażenie, że idzie mi coraz lepiej ;)
Maszyna spisuje się na medal, więc działam. Kupiłam też świetny plastik na szablony i szaleję :P




Trening chusteczkowy









Nie myślcie sobie, że działałam w pojedynkę !!!
co to to nie :)
Czym skorupka za młodu...




i żeby maluszkom nie spadały z szyjek, przybiłam napy nowiusieńką napownicą :)


więc nabijam :)