piątek, 8 sierpnia 2014

JAK NIE UROK, TO....PASEK, KAWA I ROWER

Plan stworzony - 
- jadę na spotkanie z koleżanką, której miesiąc temu urodził się synek.
Na pogaduszki, poradzić się, a przede wszystkim mile spędzić czas.
Pospacerować.
Planuję tak, aby skorzystać z wyjazdu jak najlepiej.
Biorąc pod uwagę, że mój mąż ma dyżur w pracy  7-19, a pracuje ciut dalej niż mieszka koleżanka, postanawiamy wyjechać rano, mąż odwozi siebie do pracy, następnie zmiana kierowców i dalej ja jadę z córcią na spotkanie - z bagażnikiem zapakowany wózkiem, materiałami, ciastem, chlebem z żurawiną, ot takie miłe spotkanko.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że przy zmianie kierowców, na parkingu mężowskiej pracy, oddalonej od naszego domu o jakieś skromne 50 km, silnik zaczyna wydawać dziwne dźwięki. Stacyjka cyk - zgaszona i co? poszedł pasek rozrządu :(
Z wizyty nici.
Bo nie wezmę ze sobą wszystkiego co miałam, na dworze leje, a ja bez grosza przy duszy, bo przecież autem jadę.... grrrrrrrrrrrr
Nawet nie pytajcie jaka byłam wściekła !!!
Na szczęście, psim swędem, rano poprosiłam męża, aby zapakował do auta duży wózek, a nie parasolkę, więc spokojnie mogłam małą wsadzić do wózia, osłonić od deszczu i z podręczna torebką wrócić do domu komunikacją miejską.
Tato pojechał do mężowskiej pracy po moje "zabawki" materiałowe, a ja do warsztatu samochodowego odebrać auto 
od holownika. Dobrze, że mamy wykupione AC....

A tu wielkie Buuu
Co się zadziało? skoro pasek miał jeszcze do przejechania ok 20.000 km (bo tego mąż bardzo pilnuje)
Fachowe oko mechanika odkryło przyczynę:
rozwarstwienie paska wieloklinowego, którego strzępy weszły pod pasek rozrządu.
Przeskoczyły dwa zęby, poszarpały pasek rozrządu i klops.
Zastępczo można za 300 zł ugłaskać na jakiś czas....
a jaki długi jest ten "jakiś czas", tego nawet najstarsi Indianie nie wiedzą :(
Natomiast za 1300 zł zrobią wszystko perfekt - rozrząd, wałki napinacze....
Wnioski???
Nawet nie myślę, którą kieszeń mam teraz uruchomić.....

Na poprawę humoru odebrałam dziś prawdziwe dzieło stworzone cudownymi rękami cudownie kreatywnej Pani Kasi



Pani Kasiu, ślicznie dziękuję <3
a Wam, czytającym, gorąco polecam kreatywność Pani Kasi, zmysł artystyczny i anielska cierpliwość.
Przy najbliższej okazji pokażę, jak ów wisior ślicznie leży na najbardziej odpowiednim miejscu :)

W domu również czekała na mnie niespodzianka.
Od Pana Daniela Kostrzewy z Marek dostałam próbki kawy ziarnistej do posmakowania.
Bardzo dziękuję, bo nieraz sie zastanawiam czy w moich żyłach płynie krew czy może już kawa :)




oj coś czuję, że będzie się zamawiało :)
Polecam !!!

Później całe swoje niezadowolenie z nieoczekiwanej zmiany planu wyjeździłam na rowerze,
przekraczając 3000 km pokonanych aktywnie od listopada 2012 roku ;)

Zjadłam z Polinką kolację, wykąpałam ją i ukręciłam pyszniutki puszysty sernik z dedykacja, aby poszło w biust.
Sernik z kawą... hmmm cudny duet i dobry, bo i cele są dwa :)

Padam
emocji jak na jeden dzień wystarczająca ilość :)


4 komentarze:

  1. przygody miałaś niesamowite, i faktycznie lepiej byłoby mieć w kieszeniach zameczki, aby ta kasa nie uciekała z nich tak szybko, ale co zrobisz. Dlatego ja nie mam auta... haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, trudno nie mieć auta przy trójce dzieci, ale pewnie da się :)

      Usuń
  2. Och to miałaś przygód :) czasami się tak zdarza że mamy coś zaplanowane i jak na złość wsio nam dookoła daje w kość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nas nie zabije, to nas wzmocni :D

      Usuń

Bardzo mi miło, że tu jesteś i dziękuję za komentarz.