sobota, 24 maja 2014

Obietnica

Obiecałam, więc słowa dotrzymuję :)
Słoneczniki rozkwitły !!!
Zapraszam i witam serdecznie Ewę w swoich progach :)

wtorek, 20 maja 2014

Teraz już mogę

ponieważ dziś przesyłka dotarła do Hani.
Proszę Państwa, chciałabym Wam przestawić Hanie dla Hani :)


Prezent urodzinowy dla mojej siostrzenicy, troszkę spóźniony, ale chyba wybaczone :P
Wzór Haneczki zrobiłam programem Abakan.
Nie powiem, ładnie wyszło, aczkolwiek jak spojrzeć z bliska, to troszkę śmieszne kolorki program wrzuca; ale jest ok.
Kolorki podusi dobierała siostra tak, aby pasowało do pokoju Jubilatki.
Wiec tadam i jest.
Chyba moim słoneczkom też machnę obrazeczki...na pamiątkę :)

Dziś z Irkiem i Polą przejechaliśmy na rowerach ponad 27 km. Czuję skrzydła :)

poniedziałek, 19 maja 2014

O ja Cię kaszę uwielbiam

jaglaną rzecz jasna :) i właśnie o niej będzie tu :P

Przepis na pudding z kaszy jaglanej dostałam od znajomej, gdy byłam w ciąży pociągająca... nosem.
To jedzonko zdrowe dla maluczkich i dużutkich, pyszne, mleczne i lekko słodkie.
Aby katarzysko poszło precz należy 3 x dziennie jeść taki pudding (miseczkę) i po 1-2 dniach katar znika !!!
Niemożliwe, a jednak.

Składniki:
250 g kaszy jaglanej
500 ml zimnej wody
1/2 szklanki mleka
170 g skondensowanego mleka niesłodzonego
3 łyżki miodu naturalnego
szczypta soli
szczypta kurkumy
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki imbiry

I do dzieła !!!
1. kaszę dobrze przepłukać zimną wodą i wsypać do garnka
2. zalać wodą
3. dodać przyprawy, zamieszać i gotować aż woda wsiąknie w kaszę. Należy zamieszać od czasu do czasu, aby się nie przypaliła.
4. gdy już wody prawie nie będzie, dodać mleko zwykłe a następnie skondensowane i miód
5. gotować, mieszając aż zrobi się gęsty pudding.



REWELACYJNY
Przetestowałam zima na Policne, która wtedy właśnie kończyła rok. Działa !!!
Teraz jadam dla przyjemności, bo jest naprawdę pyszny !!!

P.S. Pomidorki są dla ozdoby :P

niedziela, 18 maja 2014

Weekendowe wyszywanki i maszynowanie :)

Chodzi za mną pokrowiec do maszyny do szycia, bo nie mam.
Z pudła ją wyjęłam i tak bidna tuła się od półki do półki w siateczkach, aby kurz nie zbierał się na niej
smutno
Znalazłam fajne przykłady, projekty i układam w głowie swój.
Może w przyszły weekend zacznę.
A póki co dokończyłam podusię z moja siostrzenicą Haneczką (wstwię tu, jak Jubilatka wejdzie w jej posiadanie)
no i byłabym chora, gdybym nie usiadła do maszyny :)
Usiadłam a jakże i wystukałam poszewkę dla koleżanki
przód i tył


i nie byłoby w tym żadnej filozofii, gdyby nie fakt, że taką szyłam po raz pierwszy, a z zakrytym zamkiem tym bardziej.
Debiut zakończony sukcesem :)
Jestem bardzo zadowolona.

W hafciku powróciłam na łono natury i wyszywam słoneczniki,
tło.....a to przybywa najwolniej, ale do końca maja również będę finishowała :)

No i muszę się pochwalić, że zaczynam cosik działać w kierunku swojego kobiecego oblicza,
a konkretnie na polu ciuszkowym wprowadzam zmiany.
Rezygnuję z dresu na konto sukienek :P
(nie licząc wycieczek rowerowych )




w rzeczywistości wyglądają dużo lepiej, a są z tak miękkiego i miłego materiału, że z niecierpliwością czekam na możliwość założenia.

Jutro nasza średnia Myszka jedzie na wycieczkę szkolną, więc zwijam swoje zabawki i zmykam spać, bo jutro rano czeka nas wyjazd do stolicy.
Miłego nowego tygodnia !!!

P.S. Pudding z kaszy jaglanej wstawie jutro :)

piątek, 16 maja 2014

Jestem, czytam choć nie piszę

bo wyszywam niespodziankę, której Wam tu jeszcze nie pokazałam.
Jestem coraz bliżej końca, ale że wraz z ładną pogodą więcej mnie w domu nie ma niż jestem....
wyszywam wieczorami, i tylko wieczorami.
Myślę, że jutro, pojutrze będę finishowała.

A  w głowie rodzi się nowy projekt...
zacieram rączki :)

sobota, 10 maja 2014

Wiosna puka do drzwi

wiosna, wiosna, wiosna na całego zagościła w naszych serduszkach, domach i maszynach :)

Oto moja nowa inspiracja



a co z tego powstanie.....
póki co ciii psttt

czwartek, 8 maja 2014

Utknęłam w kuchni....

bo rozpoczęłam przygodę z chlebem.

Piekę żytnio-razowy

i gryczany.

Pierwszy sam w sobie jest przepyszny ( zwłaszcza na ciepło z roztapiającym się na nim masłem...)
jak również z różnymi dodatkami.
Najczęściej dodaję słonecznik, ale z pestkami dyni jest również pyszny.

Dziś zaś dodałam żurawinę.

Poli - testerowi moich kulinarnych fantazji smakował bardzooooo, więc ogłaszam, że jest zjadliwy :)

A wieczorkiem, kiedy palniki i spirala grzejna idą spać, 
rozkładam na stole moją maszynę i zaczynam bawić się w dzięcioła :)
No i sami zobaczcie, co wycięcioliłam w ciągu ostatnich dwóch wieczorów


I tak mija dzień za dniem.

AAAAAAAAA zapomniałabym napisać !!!!
Od długiego majowego weekendu pedałuję....prawie codziennie :)


Widzicie ten pęd?
Aż jestem ciekawa ile kilometrów pokonam w ciągu całego maja?

W październiku 2012 roku zakochałam się w Endomondo i tak sobie mierzę....
I właśnie podglądając statystyki, 
w zeszłym roku w maju przeszłam, wyjeździłam na rowerze i rolkach 209 km...
Ile będzie w maju tego roku?
Czy rok 2014 zamknę lepszym wynikiem niż 1360 km pokonanych w 2013 roku?
Zacieram rączki, rozpędzam nóżki i drepczę, pedałuję, zdrowieję :D

Bardzo ale to bardzo chciałabym podziękować Paulikowi, za nową szatę mojego blogu
i...."stać nas na więcej" :D
DZIĘKUJĘ PO STOKROĆ !!!

niedziela, 4 maja 2014

Poskromnienie pluszaka czyli szaleństwo z minky :)

Tak, to właśnie cudownie mięciutka tkanina z wypustkami zawładnęła mną wczoraj całkowicie.


Znajoma poprosiła mnie o uszycie dwóch kocyków dla bliźniaków, które przyszły na świat 2 maja :D
a że sama jestem mamą dzieciaczków, a jednego nawet całkiem małego,
pomyślałam sobie SUPER SPRAWA i zasiadłam do pracy.

Najpierw powstały napisy

później rozłożyłam swój warsztat szwalniany :P

i zabrałam się do krojenia materiałów.
Kocyki wielkości 80 x 90 cm.
Z przodu bawełenka w sowy by Robert Kaufman :) śliczności,
a po bokach i z tyłu mięciuchny minky w kolorze wiosennej trawki :D
Do tego dobra kawka 


i stukot maszyny towarzyszył moim domownikom do dzisiejszego południa !!! :P
ale warto było, bo minky, choć trudny do poskromienia - został poskromiony ^-^

Każdy bok fastrygowałam,


i muszę przyznać, że wcześniej pomyszkowałam troszkę w sieci, podpatrując jak inne osoby szyły.
Przyszyć minky do bawełny, to pestka, bo fastryguję i szyję po stronie bawełnianej, 
a wówczas minky nie rozciąga się,
za to przyszyć minky do minky......

też znalazłam sposób - ścieg trójkątny :D
I to już była bajka.
Gęsta fastryga i minky pokornieje :P



Zapewniam, że kolor mięciucha z przodu jest taki sam jak z tyłu, tylko mój aparat szaleje :P

Aby przód z tyłem nie rozwarstwiał się, przeszyłam górny i dolny brzeg bawełny :D



Tak oto powstał kocyk dla chłopca, a dziś dla dziewczynki





Wielka siostra patrzy.... :D


Po dobrze spędzonym czasie przy maszynie, należało rozprostować kości,
dlatego też po obiadku trójeczką wyruszyliśmy na przejażdżkę rowerową.
Pola dała sobie założyć kask !!! Mądra dziewczynka :)




W promieniach słoneczka i z wiatrem we włosach przejechaliśmy prawie 13 km :)
tylko raz przecinaliśmy główną drogę i .... w las :P

Życzę Wam miłego tygodnia :)

sobota, 3 maja 2014

Kołowrotek :)

Jak zawsze, więc nic nie dziwi.

Byłam kolejne trzy dni w szpitalu na II fazie badań. Wyniki 10 czerwca. Mam nadzieję, że dobre :D

A w tym czasie "przyszedł" fotelik, koszyczek i rękawiczki i cudowne materiały do szycia !!!
Rower został przetestowany następnego dnia, póki pogoda dopisywała



Niestety obywatelka Polinka odmówiła założenia kasku :( ale mam nadzieję, że następnym razem założy.
Sama jazda bardzo, ale to bardzo jej się podobała !!!

A w kwestii robótkowa, to nadal wyszywam siostrzenicę i niestety tu nie mogę pokazać postępów, bo blog ogólnie dostępny, więc i niespodzianka mogłaby przestać być niespodzianką....
ale zapewniam, że finał coraz bliżej :D

Wczoraj mając cichą nadzieję, na otwarte sklepy i ludzi wyjechanych na majówkę, 
pojechaliśmy do centrum handlowego.
O naiwności !!!!
Ledwo zaparkowaliśmy :(
Ale zakupy popełniliśmy, aby:
1. materiały miały gdzie leżakować i były widoczne jak na dłoni


Pola zaś wprawiała się w prowadzeniu wózka i doborze odzieży...męskiej :D




normalnie jak stara wyjadaczka wyprzedażowa !!! :D

Dziś pudełeczko zostało częściowo zapakowane 



a ja stanęłam przed nowym wyzwaniem....
Ale o tym jutro :)

Żegnam się dziś pysznym serniczkiem, upieczonym wczoraj


a dziś....pozostał wspomnień czar :D

Dobrej nocki !!!


P.S. Gosiu, ekologiczną szarlotkę znajdziesz tu :)

polecam