wtorek, 18 lutego 2014

Jestem miłą i grzeczną dziewczynką

do czasu, kiedy mi ktoś nie nadepnie na odcisk, a właśnie dziś to miało miejsce....
Ale po kolei.
Dziś miał być dzień rodzinnie spędzony w kościele i na cmentarzu,
bo zmarła prababcia mojego Julka, prababcia od strony taty,
ale moje dzieci (sztuk trzy) raczyły rozchorować się, więc południe spędziliśmy w przychodni.
Generalnie jakieś 20 minut wszystkiego, ale za to jakie 20 minut !!!

Z racji zapisów dzieci do pediatry (chore !!!!) udało mi się wczoraj zapisać Polę na dzisiaj,
więc pojechaliśmy.
A w przychodni okazało się, że z buta przyszła pani z dzieckiem, która została dopisana na koniec listy
i bezczelnie chciała się wepchnąć przed nas, twierdząc, że teraz ona wchodzi,
bo po moim dziecku nie widać, że jest chore, bo się uśmiecha, a jej córka od czwartku leje się przez ręce !!!
OD CZWARTKU !!!
Przypuszczam, że nie macie ochoty czytać całej wymiany zdań,
ale pani walczyła jak lwica sypiąc mi argumentami jak z rękawa:
że powinna wejść przede mną, bo:
od 20 lat chodzi z dziećmi do lekarza i ma prawo - ja od 17 i też mam prawo
Ona ma troje dzieci - ja tez mam troje
a gdy doszła do czwartkowego lania przez ręce, padłam z wrażenia.
Spytałam się jak jest dobrą matką, skoro tyle dni czekała z chorym dzieckiem, zamiast pojechać na ostry dyżur !!!

Weszłam w swojej kolejności.
Nienawidzę takich perfidnych wykłócaczy, ale jak widać jest ich wszędzie pełno.
Szkoda tylko, że dzieci były świadkami tak bezsensownej sytuacji.

P.S. od pań w rejestracji też owa kłótliwa pani zebrała joby za czekanie od czwartku..

Po wizycie u lekarza zaopatrzyliśmy się we wszystkie apteczne specyfiki i spacerkiem wróciliśmy do babci.

Mój małż stwierdził, że byłam dzielna i pogratulował argumentów i zimnej krwi :P

Po powrocie pod nasz ukochany las zabrałam się za dalszą pracę,
od poopy strony :)
bzzzzzz bzzzzzz
bzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyyy :D

Mam nadzieję, że dzisiejszego wieczoru dokończę obrazeczek.

Szukając nowych smaków, zrobiliśmy pastę z avocado, twarogu, cebulki drobno pokrojonej, soli, pieprzu i soku z cytryny (bo jakoś pestka avocado ma słabe działanie)
Pyszne !!!


I własnie taką pastę nałożyłam sobie na dwa chlebki ryżowe i udekorowałam plastrem pomidora :)
na kolację :)
Uwielbiam takie kombinacje smakowe.

I nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła jakiegoś ciasta na jutrzejszy podwieczorek...


Bananowiec :P

8 komentarzy:

  1. Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować - po raz kolejny przekonuję się o słuszności tego zdania.;) Świetna Maja się wyłania - co z niej będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podusia :) bo dla malutkiej Mai :)

      Usuń
  2. oj trzeba mieć dużo zdrowia i mocne nerwy by chorować Ja z moim Szczęściem mam tak, że zawsze zaczyna chorobę w środku nocy robię co mogę ale i tak kończymy na dyżurze i tu zaczyna się problem.... nie wiem czemu pani pielęgniarce i pani doktor wydaje się, że ja w nocy nie mam co robić tylko jeździć po dyżurach im na złość!!!! Im się wydaje, że o trzeciej w nocy zrywam z łóżka 2.5 roczne dziecko by nie dać im pospać!!!! oj poniosło mnie ale musiałam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ludzie powinni być ludzcy, a nie są :(

      Usuń
  3. oj dobrze zrobiłaś, ja bym zrobiła tak samo!

    OdpowiedzUsuń
  4. I nie zawaham się zrobić jeszcze raz, jak będzie konieczność !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. wspomnienia z wizyt w przychodni to moje małe koszmarki ;) Dziękuję za odwiedziny na moim blogu, rozgaszczam się u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam i będzie mi niezmiernie miło :)

      Usuń

Bardzo mi miło, że tu jesteś i dziękuję za komentarz.