poniedziałek, 20 stycznia 2014

Dzień na opak

i takie bywają; wszystko szło dziś nie po mojej myśli,
miałyśmy z córcia pójść na spacer - mocno wiało i nie poszłyśmy, tym samym zakupów brak.
Miałam wieczorem szyć podusie dla Tosi - nie miałam nastroju.
Mąż był na wywiadówce u Julka, jutro kolejna u Marty...
ale na wyszywanie zawsze ochota jest :)
Moniko, ślicznie dziękuje za niteczki !!! Doszły dziś :)
no i chciałam Wam pokazać moje malusie (przed)marzenie :)


mrauuu

6 komentarzy:

  1. Wczorajszy dzień też szedł nie po mojej myśli :) To chyba taki przywilej poniedziałków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie lubię poniedziałki, ale coś chyba wisiało w powietrzu...

      Usuń
  2. Oj tam, oj tam... dzisiaj na pewno będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) kolejne dni będą coraz lepsze :P głowa do góry

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że tu jesteś i dziękuję za komentarz.