wtorek, 3 grudnia 2013

Wspomnienia zapisane w kadrze

Pamiętam czasy w szkole podstawowej, jak biegając po boisku szkolnym obserwowałam młodzież wysiadającą z autobusu.
Wracali z Kwidzyna, miasta oddalonego o 20 km od mojego miasteczka.
Tam była szkoła średnia, a u nas tylko zawodowa i rolnicza.
Wtedy myślałam sobie, jacy oni są dorośli...
sami jeżdżą do szkoły...
Ja też tak chcę !!!

Do nowego domu przeprowadziliśmy się gdy byłam w I klasie liceum...
wielki świat stał przede mną otworem, bo wtedy ja jeździłam sama do szkoły 
i wracałam jak tamta młodzież.
Ale już wtedy nie uważałam, że to coś wielkiego...
bo dorośli to dopiero byli Ci, którzy jeździli do Gdańska na studia...

Piękne czasy liceum !!!
Nowe twarze, nowe zainteresowania i rzeczy, 
o których wcześniej mi się nie śniło.

W naszym nowym domu tato stworzył w małym pomieszczeniu w piwnicy ciemnię,
taką niby amatorską, ale z profesjonalnym, jak na tamte czasy sprzętem.

Był powiększalnik 

Krokus 3 color


można było robić i czarno-białe fotografie i kolorowe,
tylko że kolorowe odczynniki były bardzo drogie, a czarno-białe nie :)

Do tego suszarka

i niezbędne narzędzia

a całości dopełniała czerwona żarówka, 
bo tylko w takim świetle klisza  nie prześwietlała się
a wywołujący cokolwiek widział :)
W oknach i drzwiach wieszałam koce, aby światło z domu nie przedostało się do środka
i przenosiłam się w magiczną krainę wyłaniających się obrazów,
 zapisanych na kliszy mojego pierwszego aparatu - Smieny.
Później dostałam Zenita.

Wywoływacz w koreksie, kręcenie w nim kliszą,
płukanie
wywoływacz i klisza wywołania
i najciekawsza część - odbijanie zdjęć.
Mogłam godzinami siedzieć i tworzyć.
Nigdy nie miałam dosyć.
Niejedna noc spędziłam w ciemni.
Powstawały wtedy takie fotki, jakie sobie wymarzyłam !!!
Obraz w serduszku...
Jak za długo zdjęcie posiedziało w utrwalaczu, to z czasem żółkło....
Teraz dużo mam takich zdjęć w albumach,
ale moje własne,
moje pięknie zatrzymane wspomnienia
Piękne czasy





1 komentarz:

  1. Emi, jakie to były piękne czasy. Miałem taki sam zestawik, a pasjonowałem się fotografiką barwną. Te godziny ślęczenia w ciemni nad doborem odpowiednich filtrów aby jak najlepiej odtworzyć kolorową rzeczywistość. I ten "niezapomniany" zapach formaliny (utwardzacza zdjęć kolorowych), szczególnie w czasie suszenia na gorącej suszarce w oparach wyciskających łzy lepiej niż cebula i chrzan razem wzięte!!! Pozdrawiam, Darek

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że tu jesteś i dziękuję za komentarz.