środa, 25 grudnia 2013

POZNALIŚMY GO !!!

Dzień jak co dzień, a jednak...
ma w sobie te magię...

Wigilia Świat Bożego Narodzenia :)

W tym roku mieliśmy to szczęście, że żadne z nas nie musiało iść do pracy :)
Prawdę powiedziawszy od niedzieli rozkoszujemy się swoja obecnością,
wspólnymi pracami i pichceniem.
Ze wszystkim wyrobiliśmy się idealnie, 
ba nawet zdążyłam rano upiec blaty na tort urodzinowy Poli.



Zrobimy miodownik, bo każdy lubi,
a że to ciacho lubi poleżeć, aby namoknąć....leży :)
Masa również gotowa.

Na wieczerzę, jak co roku pojechaliśmy do rodziców Irka.
Moi daleko....
a szkoda, bo te święta spędzają sami, we dwoje...
Byłoby miło, mieć ich wszystkich razem, rodziców jednych drugich i siostry z rodzinami;
oj wesoło byłoby i dziecięco zarówno.
Może za rok, albo dwa...
myślimy o tym.

Póki co po opłatku zasiedliśmy do wieczerzy.
Nawet Polusia poskubała uszek w barszczu, kawałek rybki, chlebek, w końcu malusia jest :)

A po wieczerzy Martusia jak co roku namawiała nas na spacer, 
bo wówczas przychodził Mikołaj z prezentami.
Co roku chodziliśmy z wielka przyjemnością, i co roku prezenty pojawiały się pod choinką,
pomimo różnych sztuczek Marty, aby wytropić Mikołaja.
A to ostatnia zamykała drzwi, a to zostawiła mleko i pierniczki pod choinką,
a Mikołaj zawsze przychodził.
W tym roku bardzo zasmuciła się, gdy stwierdziliśmy, 
że jesteśmy zmęczeni po przygotowaniach i nie spacerujemy dziś.
Biedulce humor prysł...
ale nie na długo, bo chwile później głośne pukanie w drzwi wywabiło dzieci zza stołu !!!
I poznaliśmy GO osobiście !!!


Nawet nie przypuszczałam, że Jego obecność wywoła taka reakcje u naszej córy !!!
Skakała z radości i piszczała, przejęta jak dziecko :)
cudowny widok
A później rozdawanie prezentów i radość, radość radość nie do opisania :)
Polusia również uległa atmosferze i z pomocą brata wzięła się za...papugowanie po mamie :P
Jak nic belfer z niej będzie :D


Cudowny widok radosnych i szczęśliwych dzieci :)
I nam było bardo miło.

A w domu, późnym wieczorem gdy dzieci już spały, dotarł...
bardzo zmęczony,
ze spragnionymi reniferami....
rozpakował worek....
i odjechał....
P.S. prezenty niepodpisane....
to będzie dopiero zabawa :)
Już się nie mogę doczekać reakcji Marty :P


MAGIA ŚWIĄT :)))




1 komentarz:

Bardzo mi miło, że tu jesteś i dziękuję za komentarz.